
Projekt Monster opowiada historię Roba Hawkinsa i jego przyjaciół, którzy organizują mu przyjęcie pożegnalne w dzień przed wyjazdem do Japonii. Wszystko na początku idzie gładko aż do momentu gwałtownych wstrząsów, które mają miejsce w Nowym Jorku. Uczestnicy przyjęcia chcąc się dowiedzieć co się stało idą na dach po to by zobaczyć jakie zniszczenia ono spowodowało. W pewnym momencie w mieście gaśnie światło, zamieszanie przeradza się w panikę, gdy na ulicach miasta pojawia się coś przerażającego siejącego ogromne spustoszenie. Rob wraz z przyjaciółmi postanawia nie zważając na to, że może zginąć uratować swoją ukochaną, z którą wcześniej się pokłócił na przyjęciu pożegnalnym.
Coś ode mnie teraz więcej o tym filmie :) Więc tak film jest nakręcony w stylu pierwszej części Blair Witch co sprawia, że nad wyraz jest zrobiony realistycznie. Pokazane wydarzenia właśnie z takiej kamery trzymają w napięciu, chociaż czasami nie wiadomo co się dzieje. W filmie wiemy tyle samo co bohaterowie, nie wiemy skąd się wziął potwór na Manhattanie ani dlaczego zaatakował. Kamera w filmie odgrywa główną rolę i możliwość nagrywania na niej zależna jest ona od osoby, która w danym momencie trzyma ją w dłoniach. Od początku do końca filmu nie jesteśmy w stanie przewidzieć co się stanie za chwilę, kiedy potwór zaatakuje i jak go powstrzymać. Koniec filmu daje do myślenia co się stało po wybuchu ?? Czy potwór został zniszczony czy może przeżył?? Czy Rob wraz z ukochaną zdołali ocaleć czy zostali zasypani gruzami?? Na końcu filmu ukazany jest spadający obiekt do oceanu oraz szept ludzi czyżby udało im się przetrwać atak potwora ?? Tego zapewne dowiemy się w sequelu, który planowany jest na rok 2009 :) Moja ocena filmu to mocne 7/10.